Ciekawostki Kraje Kultura i Historia Wyróżnione

Patagonia kraina wiatru, wody i przestrzeni. Krótka historia końca Patagonów.

Patagonia kraina wiatru, wody i przestrzeni. Miejsce, gdzie oddycha się pełną piersią i kilometrami, a nawet setkami kilometrów podziwia naturę, dzikie zwierzęta, szczyty gór i bezkres pampy. Mimo surowego klimatu dla większości spotkanie z Patagonią jest miłością od pierwszego wejrzenia i na całe życie.

Do połowy XIX wieku ani rząd Argentyński, ani Chilijski specjalnie nie interesował się suchą, wietrzną krainą, ubogą w minerały i metale szlachetne. Na powierzchni 1 043 076 km² spokojnie żyli autochtoni: Mapuche, Patagonii z grup YaganasOnasSelk’nam. Niestety XIX w. to początek ich zagłady. Chile zaczyna intensywną kolonizację ziem na zachód od Andów. Dochodząc do południowego krańca kontynentu, zaczyna posuwać się na wschód. Na taki stan rzeczy Argentyna odpowiada tym samym. Zaprasza europejczyków m.in. Anglików. Ci otrzymawszy kilkutysięczno hektarowe parcele, sprowadzają do Ameryki owce. Trzeba wiedzieć, że w tamtych czasach wełna z Merynosa była równie cenna co aktualnie. Na ziemiach od setek lat zajmowanych przez Patagonów pojawiają się ogrodzenia i nowe zwierzęta, nie do końca podobne do Guanaco, ale zwierzę to zwierzę, a obiad to obiad

W świadomości lokalnych Indian nie istnieje pojęcie posiadania ziemi, czy  zwierząt. Owszem każda rodzina posiada kajak czy okresowo zamieszkiwany szałas z gałęzi, ale zwierzęta są wolne, dzikie i nie należą do nikogo. Głodny Ona’s wybiera się na polowanie, a zdobyczą dzieli ze wszystkimi członkami rodziny. Tego podejścia do własności nie znają, a co gorsza nie akceptują nowi mieszkańcy południowych krańców Ameryki. Na Indian patrzą jak na intruzów, pasożyty, szkodniki nie uznając ich nawet za ludzi, nazywają zwierzętami. W roku 1886 w Isla Grande de Tierra del Fuego pojawia się Julio Popper jeden z czołowych myśliwych. Urządza on liczne polowania na dzikich. W miasteczku płacą funta od pary męskich uszu, a od kobiecych uszu oraz piersi 1,5 funta. Celem jest jak najszybsze wyczyszczenie nowej ojczyzny z jej mieszkańców. Patagonii nie znając ani konia, ani strzelby posługując się prymitywnymi włóczniami oraz narzędziami z kości, padają jak muchy pod kulami bladych Europejczyków. Część autochtonów trafia do zamkniętych ośrodków misyjnych, które przypominają więzienia. Zmuszani do życia w zamknięciu, niewolniczej pracy, porzucenia swych tradycji umierają w ciszy. Ciekawą anegdotę przytacza Arnold Canclini w książce The Fuegian IndiansTheir Life, Habits and History: Pewna grupa Indian Selcnam, zamknięta na wyspie Dawson, co noc wymykała się, by budować czółno, którym mieli uciec. Misjonarze odkryli ich sekret, nie przerwali jednak pracy. Po paru tygodniach łódź była gotowa, grupa Indian opuściła swe mozolne dzieło na wodę, a kiedy wsiedli złamało się na pół. Sprytni mnisi przepiłowali je tak by, twórcy do ostatniego momentu nie zdawali sobie sprawy, iż zostali nakryci na próbie odzyskania wolności. Do lat 30tych XX w. nieliczni pozostali przy życiu autochtoni asymilują się do życia na farmach, gdzie pracują przy wypasie i strzyżeniu owiec. 

W tej ciemnej historii pojawił się też delikatny promyk nadziei dla Yaganas, był nim Thomas Bridges misjonarz z powołania. Na ziemię ognistą trafia wraz z przybranymi rodzicami, którzy na wyspach Malwinach prowadzili wśród Indian misję anglikańską. Jako osoba o otwartym, bystrym umyśle szybko uczy się języka Yaganas, stając ich przyjacielem. Praca pierwszego misjonarza na terenie dzisiejszej Ushuai nie była łatwa, zwłaszcza że surowy, zimny, wietrzny kraniec Argentyny traktowany był jak naturalne więzienie. Bardzo długo zsyłano tu zarowno więźniów politycznych, jak i morderców oraz wszelkiego typu zbrodniarzy. Po tamtym okresie w Ushuai pozostało więzienie, które sami dla siebie musieli zbudować. W roku 1886 rząd Argentyny nagradza pracę Thomasa 20.000 hektarów ziemi. Misjonarz przenosi się  wraz z liczną już rodziną w okolice kanału Beagel, gdzie zakłada owczą farmę. Estancja, jak nazywa się tutaj farmy, staje się dla Yagans jedyną, bezpieczna “ wyspą w czasach zagłady. Miejsce to do dziś jest w rękach szóstego już pokolenia i stanowi oryginalne muzeum życia i funkcjonowania podobnych miejsc w XIXi XX w. W latach 80. zabudowa powiększyła się o stacje badania południowych ssaków morskich i muzeum tych zwierząt. W sporym, wysokim budynku wiszą ogromne szkielety wieloryba, delfinów, pingwinów, a studenci-wolontariusze z zaangażowaniem oprowadzają po wystawie, zdradzając szczegóły z życia zwierząt.

O historii Patagonii można by opowiadać godzinami. W dzisiejszych czasach to, co przyciąga i hipnotyzuje to głównie niesamowita przyroda, ale o tym w następnym artykule. Zapraszam do zadawania pytań, komentarzy i otwartej dyskusji poniżej.

Podziel się :
  1. Jak potoczyły się losy Mapuchow? Oni nadal żyją w Chile prawda?

    • Tak żyją i jest ich calkim sporo. Na terenie Chile żyje około 200.000 osob uznajcych sie za Mapuchów, a w Argentynie koljne 100.000. Niestety żyją na terenach ograniczonych do rezerwatow walcząc o ziemie i prawo do życia według własnych zasada. Chile jest mocno rozwartwione społecznie, a indianie sa na samym końcu tej drabiny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *